I jak tutaj się nie denerwować, skoro po naszej drużynie można się ostatnio spodziewać absolutnie wszystkiego! Nasi piłkarze jeśli wygrywają, to co najmniej dwoma lub trzema bramkami, jeśli przegrywają, to na całego - tracąc trzy lub cztery gole! Co więcej, każdy lekki skok w tabeli, jest natychmiast niwelowany porażką i nasz zespół powraca na słabą i zresztą niepewną czwartą pozycję. Czy w takiej sytuacji mogą dziwić prawie puste trybuny na meczach, brak dopingu i ogólne znudzenie piłką nożną?
Dzisiejszy mecz zakończył się sromotną porażką 0:3. Patrząc zresztą na ostatnie wyniki Zagłębia, nie jest ona aż tak niespodziewana. Nasi piłkarze po raz ostatni i jedyny wygrali na wyjeździe w pierwszym meczu sezonu z Widzewem Łódź! Jedyne pocieszenie w tym, że na własnym boisku nasza drużyna jest jak dotąd niepokonana i dzięki temu ma jeszcze szanse na awans do czołowej czwórki grupy.
O samym widowisku niewiele można napisać. W pierwszej połowie było słabo, bo nasi piłkarze stworzyli tylko jedną okazję na zdobycie gola. W drugiej części gry było już tradycyjnie źle, co zresztą można wyraźnie zobaczyć na wykresie obrazującym bramki strzelone i wpuszczone w tym sezonie. Widać dokładnie, że jeżeli bramki dla Zagłębia nie padną w pierwszej połowie, to na pewno nie będzie ich w drugiej. Ta teza potwierdziła się i dziś. Szybko stracony gol w 12 minucie i potem kolejne dwa w końcówce meczu. Z taką grą naszego zespołu naprawdę ciężko być wiernym kibicem, stąd też apel do piłkarzy, którzy również czytają informacje na tej stronie: Panowie! Dajcie z siebie wszystko!